Uczniowie SKR Żuławiaczek wreszcie doczekali się swojego pierwszego, prawdziwie wiosennego spaceru – takiego ze słońcem na twarzy i obowiązkowym „a co to za roślina?” co trzy kroki.
Wyruszyli na żuławską łąkę niczym mali odkrywcy, uzbrojeni w ciekawość, dobre humory i… całkiem niezły instynkt zielarski.
Łąka, jakby specjalnie dla nich, postanowiła się popisać. Tu kurdybanek, który wygląda niepozornie, ale pachnie jakby coś knuł. Tam mniszek lekarski – klasyk, który każdy zna, choć nie każdy wie, że to taki sprytny „lekarz od wszystkiego”. Podbiał dumnie wystawiał swoje żółte główki do słońca, a przytulia czepna… no cóż, jak zwykle nie mogła się powstrzymać i przyczepiała się do wszystkich po kolei, jakby chciała wrócić z wycieczki razem z nimi.
Nie zabrakło śmiechu, małych odkryć i chwil zadumy nad tym, jak to możliwe, że tyle skarbów rośnie sobie po prostu „pod nogami”. Ktoś prawie ogłosił się ekspertem od mniszka po pięciu minutach obserwacji, a jeszcze ktoś stwierdził, że przytulia to jednak najbardziej towarzyska roślina świata.
Spacer minął zdecydowanie za szybko, ale zostawił po sobie coś więcej niż tylko "koszulki" zielonych znalezisk. Zostawił wiosnę w głowach i uśmiechy, które – miejmy nadzieję – będą kiełkować równie szybko jak te wszystkie zioła na żuławskiej łące.